Przyjaciele .

                                                                                         



            Wiedzą !Czują ! Leon i Pepe . Doskonale wiedzą , że sobota i niedziela jest ich –

to znaczy … nasza .

Rano czekają . Gdy jemy śniadanie siedzą cierpliwie . Gdy piję kawę kładą się obok i niby śpią , niby im nie zależy ale łypią od czasu do czasu w moim kierunku oczami a mistrzem w tym jest Pepe , który jak walnie „ księżyc„ to wygląda jakby zamiar ,miał umrzeć z rozpaczy!

Gdy kończę poranne porządki oba siedzą przy drzwiach z takimi minami , że nie mam innego wyjścia i sięgam po psie akcesoria – szelki i smycze po czym ciągnione przez nie niemiłosiernie w locie ( ja lecę ! ) dopinam kurtkę , zakładam czapkę , rękawiczki a gdy zwolnią spadam na śnieg i już po chwili spokojniej kontynuujemy naszą ledwie rozpoczętą wędrówkę .

Na pola i w lasy Panowie – mówię do nich – wskazując ręką kierunek marszu . Mamy ciężko bo czasami śniegu po kolana ( moje ) ale co to dla nich ! Pilnuję tylko skrupulatnie by nie przekroczyć limitu czasu w jakim psiaki przy danej temperaturze mogą przebywać na dworze , zawsze też smaruję im łapki wazeliną .

            Leon i Pepe to moi przyjaciele . Nikt tak jak oni nie potrafi słuchać moich wypowiadanych na głos myśli . Ba ! Nawet najgłupsze z nich nie są kwitowane uwagami czy  uniesieniem powieki . Psiej powieki . Gdy już jesteśmy zmęczeni marszem znajdujemy czas by przysiąść gdzieś na chwilkę . Jas iadam na jakiejś kłodzie , pniaku a im pod  psie tyłki podkładam moją czapkę i rękawiczki i sięgam do kieszeni w której trzymam na gródki .

Po chwili każdy z nich zjada swoją porcję smakołyku .

            Ciężko mi gdy dostają napadu niewyobrażalnej ochoty na psią zabawę . Nigdy , przenigdy nie spuszczam ich ze smyczy w lesie by ich nie stracić oraz by nie zakłócić spokoju leśnej zwierzyny więc gdy zaczną ganiać jeden za drugim zataczając kręgi nieustannie  rozplątuję linki smyczy , macham nimi nad głową by nie zacisnęły się na mojej szyi śmiertelną pętlą, przyklękam jednocześnie , kucam , podskakuję tracąc poczucie równowagi .

Przy tym wszystkim śmieję się na cały głos , krzyczę jak szalony ….

Psia terapia dla starego faceta z bolącym od ciągłego siedzenia w samochodzie tyłkiem nucącego już niemal nieustannie piosenki Jaro N?

Może .

            Wracamy do domu . Śnieżne kulki przyczepione do ich sierści , ból w moich stawach ,

szczęście w moim sercu i mam nadzieję , że także w ich .

            Za tydzień …nie ! już za sześć dni będzie sobota i pójdziemy … razem … Leon , Pepe i ja .

                                                          

Przerwana podróż …

Ja – Mam pytanie , czy Pan wie co się dzieje na drodze krajowej w okolicach Żnina ?

Policjant dyżurny – Wiem .

Ja – Może więc mi Pan powie kiedy coś zaczniecie robiłby nam pomóc  ?

Pd – Już robimy ! Komendant o wie o wszystkim !

Ja – Jeśli wie to może mi Pan powie co zamierza zrobić ?

Pd – Nie mogę .

Ja – Dlaczego ?

Pd – Bo to jest telefon alarmowy .

Ja – To poproszę o telefon do komendanta .

Pd –  Wszystkie służby wyjechały .

Ja – Gdzie ?

Pd – W trasę .

Ja – Siedzę w samochodzie w tym korku dwie godziny i żadnej służby nie widziałem .

Pd – Został powołany sztab antykryzysowy .

Ja – Tak ?

Pd – Tak !

Ja – To poproszę o telefon do tego sztabu może tam się dowiem co mnie czeka .

Pd – Mogę połączyć z Komendą w Żninie .

Ja – Poproszę .

Pd – proszę .

Ja – Dziękuję .

Pd – nie połączył .

Koniec rozmowy .

 

Pięć godzin w korku w śnieżycy w wyjącym wietrze , na drodze zasypanej przez śnieg , w towarzystwie tysięcy innych samochodów , ludzi … .

Pokaz ludzkiej indolencji i pomocy udzielanej na łapu capu i byle jak .

 

Ja to wszystko mogę zrozumieć . Miałem pełny bak , ciepło w samochodzie i nigdzie się nie śpieszyło . Ja mogę zrozumieć , że ktoś nie potrafi , nie chce mu się ma mnie gdzieś .

Czy jednak potrafią to zrozumieć rodzice dzieci siedzący godzinami w zimnych samochodach bo mieli wyłączone silniki z obawy przed utratą paliwa ?

 

Zawsze przez całe swoje życie miałem szacunek dla służb mundurowych . Zawsze starałem się być wyrozumiały dla ich poczynań wiedząc , że czasami wbrew swej woli wykonują rozkazy . ( Nie dotyczy ZOMO I SB ) .

 

Do wczoraj . Do wczoraj gdy w terenowym  policyjnym nissanie wzdłuż stojącej masy samochodów przejeżdżał policjant i nawet nie pofatygował się powiedzieć nam stojącym w korku co nas czeka .

 

Przeciętny użytkownik dróg wie , że antena na dachu samochodu ciężarowego oznacza , że jego kierowca posiada a jeśli posiada to używa CB radia . Starczyło by gdyby ów policjant przekazał wiadomość  kierowcy a już po chwili wszyscy wiedzielibyśmy jakie kroki podjęto by nas uwolnić z tego piekła .

 

Nie zrobił tego .

 

To teraz ja coś zrobię . Wyrzucę to z siebie wreszcie . Ja już panów policjantów z okolic Żnina nie szanuję . Ja patrzeć na Was nie mogę .Weźcie zmieńcie pracę jeśli nie potraficie dbać o tych o których dbać MUSICIE z racji wykonywanego przez was zawodu ! Jedyne co potraficie tak naprawdę to chować się po krzakach i czekać z radarem na kierowcę , który z prędkością 55 km/h porusza się tam gdzie jest ograniczenie do 40 km/h !

 

Zwolnijcie się z pracy w policji i zatrudnijcie się tam gdzie nie ponosi się żadnej odpowiedzialności za to co się robi . Najlepiej jako stróż nocny na nigdy nie rozpoczętej a już zapomnianej budowie , najlepiej zimą, najlepiej gdy jest śnieżyca i tylko wtedy gdy wszyscy o was zapomną jak wy wczoraj o nas . Śnieg niech pada i pada i pada …

Nocne zabłakanie ….

            Wszyscy po domach siedzą ciepłem otuleni , wspomnieniami broniącymi się przed kolejną zimową nawałnicą , za wsparcie mając zadrzwiowych rodzinników , tęsknoty szybujące pod sklepieniem utkanym z marzeń , kocem przykryci z kilkoma milionami literek pokrywających stronice książek z muzyką w tle a ja biedny niewinny czarodziej błąkam się u podnóża Zamkowej Góry w Sopocie by ofiarować Wam kawałek siebie , kawałek mojego świata magicznego , nocą ….czy znajdzie się ktoś kto pochucha w moje zmarznięte dłonie ?

  

Zaskoczenie .

 

 

Dziś mimo mojej sporej tolerancji dla zimy zostałem przez nią zaskoczony .

Minus 23 stopnie to chyba jest powód by poczuć się jak ten ,którego zaufanie nadużyto .

Z każdym ruchem dłoni w której trzymałem skrobaczkę do szyba później z każdym przejechanym kilometrem moje poczucie zawodu się powiększało.

Gdy już dotarłem do Złotoryi a właściwie kilka kilometrów za nią, zobaczyłem coś co mnie zmroziło .  Młode kilkuletnie brzozy w pokorze kłaniały się zimie zmuszone przez nią do tego poddańczego gestu przez mróz i śnieg . Zrozumiałem wówczas , że jednak trochę pokory .Zrozumiałem , że to Ona rozdaje karty a nie my z solą , piachem i tą nieudolną ludzką cywilizacją , która nie potrafi dać sobie rady z MINUSAMI . Cóż …bywa .

            Jutro jadę na wybrzeże . Może uda mi się zrobić zdjęcie zamarzającego Bałtyku nocą .

To chyba dobry pomysł i zastanawiam się tylko jak to zrobić.

Pozdrawiam .

ZAGADKA i SERDECZNE POZDROWIENIA .

Leon i Pepe zostali w domu . Wszyscy zostali w domu .Temperatura – 15 C jaka opanowała moją ukochaną wieś zrobiła swoje .

Głucho wokół tylko śnieg skrzypi pod stopami . a powietrze mogło by posłużyć za wzór czystości . Zaświeciło słońce i śnieg skrzył się cudnie . Powietrze było tak suche , że nawet para z ust nie chciała „ lecieć „. Tylko siłą woli powstrzymałem się przed oblizaniem ust …

w dzieciństwie tak robiłem a potem spoglądałem w lustro i byłem dumny , że wyglądam jak

Nansen . Ech … .

Gdy stałem na lodowo śniegowej pustaci wpadłem na pomysł by Was pozdrowić moi drodzy goście … nie widać tego ale uśmiecham się do Was !!!

 

 

Potem wpadłem na pomysł . To znaczy …. Najpierw zrobiłem zdjęcie a potem wpadłem na pomysł .

OGŁASZAM KONKURS ZAGADKĘ !!!

Co przedstawia zdjęcie zamieszczone poniżej ?

Osoba , która udzieli prawidło odpowiedzi otrzyma TO zdjęcie oraz wszelkie do niego prawa plus specjalny post w prezencie napisany specjalnie dla niej .  Nie wiem czy nagroda jest wystarczająco satysfakcjonująca ale … jeśli jest ktoś chętny zapraszam do zabawy i kłaniam się nisko .

  Oto zagadka – zapraszam 🙂

Czeskie wspomionki … moje czeskie miłowanie .

            

  Dvor Olsiny i wszystko jasne .

Pokoje macie zarezerwowane , czekamy .

Ciężko było mi dojechać . Najpierw źle przespana noc w pewnym hotelu w Gliwicach , który bardziej przypominał „ kielecki epizod „ niż jakikolwiek inny hotel na minimalnie przyzwoitym poziomie , w którym przyszło mi mieszkać , potem jazda po udręczonym zimą Śląsku , spotkania , wizyty ,filiżanki kaw , nie mój papierosowy dym , drzewa na poboczach uginające się pod ciężarem śniegu , rozmowy kierowców TIR-ów na CB – Radio , przymykające się powieki , włączony tryb myślenia po polsku a mówienia po niemiecku ,konieczność dostosowania się do obowiązującej u naszych południowych sąsiadów prędkości – 50 km/hi ta myśl – dojechać !!!

Dojechałem . Najpierw krótkie spotkanie w firmie moich czeskich przyjaciół a potem nieco krótsza podróż do hotelu „ DVOR OLSINY „ . Dzięki uprzejmości właściciela mogłem zaparkować na wewnętrznym dziedzińcu . Pokoje hotelowe , które dla nas zarezerwowano były cudowne , zjawiskowe i bardziej przypominały mi dom niż miejsce do noclegu . Po tym poznaje się klasę hotelu .Albo czujesz się w nim jak w domu – wówczas w nim mieszkasz albo czujesz się w nim jak na ławce w dworcowej poczekalni i wówczas w nim nocujesz .

Byłem w Czechach gdzie czuję się jak w domu i byłem w hotelu w którym mieszkałem !!!

Czego więcej można chcieć ? Oczywiście TOWARZYSTWA , które zapewnili nam – to znaczy Paulowi i mojej osobie – nasi czescy gospodarze .

            Kulinarne cuda zapewnił nam Szef kuchni , który zanim zainwestował w ten hotel własne pieniądze był szefem kuchni w Hotel Imperial o maksymalnej ilości gwiazdek w wielkim czeskim mieście  a gotował dla trzech prezydentów i wielu innych światowych gwiazd kina oraz sportu . Steki , które zamówili moi czescy przyjaciele oraz Paul wyglądały cudownie a tak samo smakował mój makaron z zapiekanym boczkiem oraz zapiekanymi na „ lekko „pieczarkami i suszonymi śliwkami . Odpowiednie dobrane wino , odpowiednio zaprezentowane i podane dopełniło smaku . Ech ! Jak zawsze w takich chwilach przestałem liczyć kalorie i zacząłem rozkoszować się każdą chwilką mijającego właśnie – tym razem na czeskiej ziemi – życia .

            Za oknami restauracji oraz ujeżdżalni koni śmigały ich cienie z amazonkami na grzbietach, mróz przykrywał niczym wielkie lodowe sklepienie igloo  cały mój świat a my rozmawialiśmy o Arabeli ,kruku , Kreciku , Homolkach , Postrzyżynach , Samotnikach , Pradze , Małej Stranie , Golemie , Szwejku i o tym wszystkim co nas łączy . Najpiękniejsze w tym wszystko było to , że nic nas nie dzieliło !!!

Oczy Czeskich Pań świeciły cudownie , panowie tryskali humorem a gdy zrobiło się już nieco później otworzyłem otrzymany wcześniej prezent – płytę CD z oryginalnymi nagraniami Jaro Nohavicy a gdy się skończyła przyniosłem z samochodu mój ukochany „Świat wg Nohavicy”

I już po chwili słuchaliśmy wspólnie jego polskich wersji .

Czułem ciepło . Ciepło rozmów , otoczenia i pokrewnych dusz . Czułem ciepło świecy wokół której ustawiliśmy kieliszki od „ sekta „ i wpatrując się w odbijający się od nich jej blask czułem , że jestem u siebie . Czułem , że jestem  „ kęsek „ od … .

            Pozdrawiam Was i całuję najmocniej AK potrafię moi „ priateiele „ L i I , P i A , M i L .Pozdrawiam i zapraszam . Wracałem do domu , dalekiego , polskiego ,stęsknionego z uczuciem , że już za Wami tęsknie … gdyby tylko świat a raczej ludzie potrafili się obyć bez pieniędzy …

            Godzinę po opuszczeniu Katowic w drodze powrotnej do domu usłyszałem w radio, że to miasto jest całkowicie zakorkowane i , że było w nim 160 stłuczek … godzinę !

            Dojechałem. Z oczami zaczerwienionym z bólu . Z myślami o Was .

DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKO !!!

 

PS. Jak to było ?

Tam je Se za kopcem Sarajewo ?

 http://www.youtube.com/watch?v=HylF_i7mCps&feature=PlayList&p=B941D4D34ACB9C44&playnext=1&playnext_from=PL&index=21

Podziękowanie i …

Nadszedł czas bym podziękował Tym , którzy namówili mnie bym zgłosił ten blog do konkursu – blog roku . To było dla mnie STRASZNE wyzwanie 🙂 Mimo tak wielu oporów zrobiłem to a teraz dziękuję Im oraz Tym , którzy na mnie głosowali .
Oczywiście poległem z kretesem i przyjmuję to jako lekcję należnej mi pokory 🙂

Byłem Czechach i …. o tym już niedługo .
Będą CZESKIE WSPOMINKI 🙂