Urlop i Gdyby .

Urlop.

Nie obiecuję sobie zbyt wiele . Po co ? Będzie jak będzie .Czuję , że potrzebuję tych dziesięciu dni wypoczynku bo zaczynam popadać wdepresję . Poprzedni jej atak rozwiał pustynnym wiatrem i wypalił afrykańskimsłońcem Egipt . Ten powstrzyma Książę , Leon , Pepe , Orka , moja ukochana wieś, pola , lasy , uroczysko , Młynareczka i wszystko to za czym tak co dzieńtęsknię a więc także tym co drzemie w mojej głowie i teraz być może uwolni sięi poleci w świat ?

Będzie też miły obiad w zielonogórskiej Winiarni a potemleniwa kawa w nowo odkrytej

Kawiarnie gdzie lody są lodami . Zapewne odkryję też kolejnyuroczy zakątek tego pięknego miasta . Pewnie będzie miło .

Wieczorem przed mym domem usiądę z Księciem na ławce i jakgo znam utniemy sobie miłą rozmowę . Taką bez patrzenia na siebie ale z wielkimzrozumieniem dla tego co do siebie mówimy . On to potrafi . Jak nikt inny . Niedziwota – Książę !

Rankami wczesnymi – płosząc dzikie buszujące „ na starejlinii „ pognam na rowerze w dębczakowe młodniaki za kurkami i prawdziwkami .

No .

Oczywiście pomyślę też o Was i o tym jak za mną tęsknicie :-))))))))))))))))))))

 

Gdyby .

Gdyby to miał być ostatni raz to miłym jego akcentem byłoby Tango . Takie Niebieskie , Niebiańskie Tango .

Aleja Królów . Bogata na każdym kroku , Każdy jej metr to setki tysięcy jeśli nie miliony euro .

Drzwi zatrzeszczały w charakterystyczny sposób by po chwili  swoją górną krawędzią walnąć w podwieszony na ich framudze dzwonek , który natychmiast  rozbrzmiał nad moją głową . Czas stanął .

Widziałem tylko jak wiele par oczu znieruchomiało na mój widok i zaczęło taksację . Dziwne ale jedyne co dało się dostrzec poprzez ruch to dym z papierosa pewnej Damy , która siedziała przy stoliku obok wejścia i paliła papierosa osadzonego w długiej porcelanowej lufce . Jej dłoń trzymająca lufkę była szczupła , długa , ozłocona licznymi pierścionkami i złotą bransoletą . Oczy miała niebieskie , włosy na starą modę ułożone w liczne pukle i opięte czarną , wąską aksamitką . Usta uszminkowane bardzo mocno nadając im kolor krwi wyrażały głód . Wyobraziłem sobie nawet , że zaraz wstanie jako jedyna w tym nocnym barze, podejdzie do mnie i zatopi swe perlisto białe kły wampira w mojej szyi .

Dobiegły mnie dźwięki fortepianu i podążyłem w jego kierunku. Czas ruszył i szedłem teraz barową aleją mając po lewej stronie długą na całą ponad dwudziestometrową ścianę kanapę przy której stały gęsto ustawione dwuosobowe stoliki a po prawej zaś równie długi bar.  

            Wyglądał jak On . Podobny ? Czerń fortepianowego forniru pokryta spatynowanym czasem lakierem odbijała światła baru i była też zakłócona kolorem drinka wypełniającego szkło stojące na nim i czekające na to by je podnieść w górę . Palił . W ustach trzymał … w kąciku ust trzymał papierosa , którego dym swoją smużką wędrował leniwie w górę zahaczając o jego oko , które by nie łzawić przymknął powieką a potem snuło się lekko w górę równając się chwilami z kolorem siwych włosów , które na przemian z kruczoczarnymi pokrywały jego głowę .

Maestro  ? Nawet nie spojrzał w moją stronę . Maestro ? Nic! Blue Tangos – per favore , per favore Maestro , per favore .

Bez reakcji. Zrezygnowałem i powolnym krokiem zacząłem się oddalać . Pierwszy dźwięk , pierwsza nuta zatrzymała mnie a reszta zniewoliła . Odwróciłem się . Usta ciągle trzymające w swym kąciku papierosa były ułożone w uśmiech a choć jego wzrok błądził po klawiszach fortepianu podziwiając ich biel i czerń wiedziałem ,czułem , słyszałem , że to dla mnie .

            Teraz jest też dla Was … gdyby … .

http://www.youtube.com/watch?v=25hdicMcths

C’est la VI !!!

 

         

 

Gdy kilka lat wstecz postanowiłem pojawić się na blogu awłaściwie dwóch blogach ,

które poświęcone były mojemu wiejskiemu bytowaniu , bardzoszybko jako osoba komentująca moje nieporadności pojawiła się Vi . Nie pamiętamale chyba nawet jako pierwsza. Pojawiła się i jest ze mną do dziś . Niezwątpiła we mnie nawet wówczas gdy

pod wpływem nagłego impulsu oba blogi wysłałem w niebyt asiebie samego skazałem na banicję . Gdy po długim czasie wróciłem tutaj Onaczekała i powiedziała do mnie

„ wiedziałam , że wrócisz „ Vi !

Nie zwątpiła we mnie wówczas i nie wątpi do dziś co jak narazie skutecznie chroni mnie przed następnymi nagłymi impulsami .

Cierpliwie znosi moje chwilowe „ przestoje „ i  prawie zawsze pojawia się u mnie pierwsza zaco jestem jej niezwykle wdzięczny . Z „ tamtych czasów „ nie dotrwał ze mną NIKinny .

            Miła Vi !

Choć nigdy nie dane nam było spotkać się osobiście to jestmi bardzo bliska . Jest osobą niezwykłą i to nie tylko dlatego , że ma wpiwnicy około 109755251618109101 sztuk słoików

z zaprawami . Jest niezwykłą gdyż jest taką jaką właśniejest . Dziękuję jej za to .

            Razem czasw szklanej klepsydrze odmierzał i odmierza nasze chwile spadającymi drobinamipiasku , które mimo swej małości są i tak większe od drobinek jakim są naszeżywoty .

            Miła Vi !

Wiesz jak nieporadny jestem gdy przychodzi mi pisać takiesłowa . Nie umiem . Zwyczajnie nie umiem . Zapewniam Cię jednak Miła Vi , żejesteś dla mnie kimś ważnym i proszę byś była … zawsze … mogę ?

Dziękuję ! Dziękuję wielokroć więcej od ilości Twych zaprawco wydaje się wręcz niemożliwe a jednak … .

            Dziękuję teżWam wszystkim drogie Panie , które „ u boku „ Vi trwają ze mną do dziś.

Dziękuję .

Miła Vi !   

 

                                                    

Chwila .

            Ochłodziłosię na tyle , że taką porą między popołudniem a wieczorem mogłem zabrać Leona iPepe na spacer . W lasy i na pola oczywiście ! Słońce inaczej już świeci …ciągleuwodzi ale teraz już tak dojrzale . Rzepak , pszenica , żyto … kłaniają się juża ja trzymając dwie smycze w dłoniach tylko mogłem być zły na siebie , że niemam ze sobą aparatu . Nic to. Przecież nawet gdybym go miał nie zrobił bymzdjęcia . Z tymi szatanami ? Nie utrzymał bym aparatu w dłoniach !

            Cisza jakaśtaka była i kałuże po dopiero co zakończonej lekkiej burzy wysychały szybkozostawiając na kurzawej ( moje słowo ) bieli polnej drogi sine plamy . Nos w nos, trop w trop Leona z Pepe prowadzili mnie do przodu . Górą jakiś myszołówprzeleciał zataczając nad nami dwa kręgi . Starczyły dwa by się przekonać , żedwa kudłate parsony i jeden stary facet nie są dla niego atrakcją . Żadną !

            Górka .Siadam a one ze mną , z swymi jęzorami i oczami wpatrzonymi we mnie .

Zdejmuję plecak , wyjmuję plastikową butelkę z psim podajnikiemwypełnioną wodą . Pepe pije jak wariat , Leon dostojnie . Ba ! Rok w psim życiu, w pism zrywaniu kartek z kalendarza to ….och !!! Dostają swoje dobrości .Kocham .

            Brzozy jakzawsze niepokoją widokiem liści , które w słońcu wyglądają jakby miała być jesień. Ile razy dam się jeszcze na to nabrać ? Powietrze nad nieskończonością kłosówwszelakich stoi . Świat staje ? Czas staje ? Ile razy … ?

            Psy dwa i ja. One ze mną czy ja z nimi ? Kto kogo prowadzi , kto komu swój świat pokazuje ?

            Wiesz … ja chybaodchodzę . Spokojnie . Tak powoli . Tak … .

Wielki jeleń – Jeleń … staje przed nami w poprzek leśnegoduktu . Coś niesamowitego . Król. Jeleń ! Wielkie poroże , wielka DUMA , zerostrachu . Patrzy na nas z dumą . Jestem pod wrażeniem . Leon i Pepe patrzą wjego stroną jak zaczarowane . Milczą , stoją . Ściągam z głowy kapelusz imacham nim na powitanie Króla leśnych ostępów . Widzi nas . Po chwili z dumąodchodzi . Gdy zbliżamy się do jego śladów na duktowym piasku pisaki dostająszału .

Ja także próbując je okiełznać .

            Wychodzimy zlasu . Kościelna wieża na swoim miejscu , łany , ptaki , po lewej zdziczałe jużśliwki , mirabelki , płot , pola , oczka siatki dzielą irracjonalnie widok nabezsensowne prostokąty .

            Po prawej polawznoszą się lekko ku górze , ku miejscu na którym kiedyś tam usiądę nastaromodnym leżaku w kapeluszu na głowie a obok będzie stał staromodny stolik zbiałą serwetą i oszronionym szkłem a choć nikt już tego nie będzie widział ( zawyjątkiem Księcia bo On jest wyjątkowy )  to tam będę . Będę bo to miejsce magiczne . Czarodziejskie… więc ?

            Chwila . Tobyła tylko chwila .

odmienne stany świadomości .

            Prawie zawsze jest tak samo . Niby nic i nagle trafiam w miejsce , które mnie urzeka ?

Może nawet atakuje ? Zwyczajnie staję jak wryty i przez chwilę nie wiem co z sobą zrobić . Po chwili – jeśli ktoś by obserwował mnie zboku ujrzał by to w ten sposób – targają mną dreszcze , które rzucają mną o ściany , podłogi , sufit , włosy ( resztki ) stają mi dęba a z przestrzeni w moją głowę uderzają miliony mikro grzmotów oczywiście w towarzystwie mikro błyskawic. Potem zamieniam się w kamień , zastygam w bezruchu a gdy odzyskam władzę nad swym ciałem czuję , ze przez chwilkę byłem w innym świecie .

Nie wiem dlaczego tak mam ale wiem , że uwielbiam te chwile te tak cudne odmienne stany świadomości podczas których jest tylko „ TO „ i ja. Cała reszta nie istnieje , cała reszta zamiera i jestem pewien , że na ten chyba jedynie ułamek , ułamka , mikro sekundy czas się zatrzymuje i robi to po to bym mógł … . Mogę choć jestem pewien , ze nigdy tak do końca nie będę wiedział o co w tym wszystkim chodzi . Ja nawet nie jestem na początku tego zrozumienia .

Kiedyś stanąłem na szczycie pagórka i nagle rozpostarłem ramiona i wzbiłem się w powietrze a dołem moi bliscy oniemieli z podziwu i wołali do mnie pełni radości – latasz ! Leć !

Innym razem wzięły mnie w ramiona Anioły i unosząc mnie nad ziemią śmiały się radośnie a w około było tak wiele słońca !

Było też tak , że stojąc na polach nagle pojawił się wielki obłok kurzu wzbity z wysuszonej ziemi przez stado dzikich koni których nie było ale i wiatru nie było więc …?

A innym razem ……………..

Zanim to wszystko się działo zdarzało się coś co opisałem na wstępie

Co będzie teraz gdy zobaczyłem to ?

                                                           

Zaprosznie .

No to stało się ! Będąc podatnym za słowa zachęty , będąc w jakimś stopniu megalomanem oraz grafomanem a także dla tego , że lato to czas powtórek i nie potrafiąc odmówić Wam moje Miłe Panie , które odwiedzają mnie tutaj … WSZYSTKIM !!!!!!!!! powracam do wiejskich zapisków . Zapraszam do mojej wiejskiej świetlicy na wysłuchanie wiejskich bajanek . Mam nadzieję , że Miła Vi wybaczy mi podobnie jak pozostałe Damy , że przy tej okazji będą musiały zaglądać na jeszcze jeden mój blog . Cóż ? Bywa .

            Traficie tam szanowne Panie klikając na link – wiejska bajanka lub wpisując to same hasło w wyszukiwarce google .

No . To by było na tyle ?