Urlop.

Od jakiegoś czasu chodzi sobie w mojej głowie myśl : skasuj blog! Przyznam, że jest to myśl kusząca. Dwa kliknięcia i mnie nie ma! Genialnie proste.

Nie wiem skąd ta myśl. Czasem zastanawiam się nad tym i dochodzę do wniosku, że zakiełkować w mojej głowie musiała, gdy Pani S. skasowała swój, oznajmiając przy tej okazji, że: czas na nowe wyzwania.

Blog Pani S. to było coś. Co tam coś! To było COŚ ! .TO BYŁO COŚ ! I przyznać muszę, że jej decyzja, choć wzbudzająca we mnie żal, to jednak mi zaimponowała.

I teraz, zapewne od tamtego czasu, ta myśl rośnie, rośnie i rośnie, a rosnąc sprawia, że pojawia się refleksja : czy to aby na pewno jest to, co chcę robić? Przecież jestem w wieku, w którym każda chwila życia jest cenniejsza niż złoto. Czuję też, że moja formuła się wyczerpała. Może czas na zamiany ?

Nie wiem.

I dlatego że nie wiem, postanowiłem wziąć sobie urlop. Dając sobie samemu urlop mam ten komfort, że nie muszę określać jego terminu.

🙂

Zatem Kochane Panie Rezydentki, Goście Moi, Nieznani odwiedzający … .

Idę na urlop !

🙂

Do zobaczenia .

Aha !

I pamiętajcie: Miłość i Pokój !

🙂 Przekażmy sobie uśmiech 🙂

Reklamy

O tym wie każdy.

O czym ?

Tak naprawdę to o wszystkim. Przecież MY znamy się na wszystkim i wszystko o wszystkich wiemy, więc trudno, by każdy z nas o tym nie wiedział. E tam! Nawet gdyby ktoś nie wiedział, to każdy inny by mu o tym powiedział. Skoro każdy o tym wie, to chętnie powie o tym każdemu co o tym nie wie.

Jakoś tak.

Ale Wy uparci jesteście! No ja pierdziu tej! Cięgle chcecie wiedzieć o czym każdy wie i teraz w duchu, lub głośno pytacie o to mnie.

To już Wam powiem: o tym każdy wie, że Polska to kraj w ruinie. Nieustannej ruinie. Najpierw kraj rujnowali nam Krzyżacy, a jak ich pokonaliśmy i nie miał nam kraju rujnować to sami sobie go zrujnowaliśmy. Pijąc, paląc i kochając. Piękne to czasy były! Chłopi napierdzielali na polach trzy miesiące w roku i z tego ich chłopskiego znoju i zwierzęcego gnoju piło się po dworach, paliło i kochało .

Ech !

Gdy tak sami zrujnowaliśmy się na ówczesnego maksa – Wachmistrz powiedziałby ; zryunowliśma my  se same w tyn czas i w terminy łokrutne i łokrutnie Polsza nasza popadła – to przyszli zaborcy i szybko zabrali się za rujnowanie nas dalej. Tak sobie rujnowali, że Prusy wzbogacone o Wielkopolskę nauczyli się gospodarności i upraw roli, Rosja nauczyła się pić wódkę, a Austria gadać jak Krakusy.

Po zaborach zrujnowała nas Pierwsza Wojna Światowa, a po jej zakończeniu znowu my sami. Tysiąc pięćset dwa osiemset różnych partii tak się napierdzielało, że Marszałek nie wytrzymał i je wszystkie pogonił. Tylko że z kolei jego ekipa, na czele konnego Wieniawy, to co zostało, razem z Nikosiem Dyzmą przepiła.

Dalej mamy z górki. Ruina kolejnej wojny, ruina odbudowy ziem centralnych i rujnowanie Ziem Odzyskanych z tego co nie zdążyli zrujnować „Ruskie”, ruina czasów stalinowskich, ruina gomułkowszczyzny, Żydów i masonów z 1968, ruina Gierka , kompletna ruina „wojny jaruzelskiej”, ruina okrągłego stołu. Jakby tego było mało to jeszcze: niewyobrażalna, bezczelna, pełna pogardy, wyjątkowo arogancka, niespotykana, no wprost nie do wiary, resortowa, genderowa, rowerowa, kodowa, lemingowa, słoikowa, obłudna, nie mająca odniesienia w historii i na nie spotykaną skalę, sił antyklerykalnych i anty narodowo-katolickich, masońska, unijna, brukselska czyli : PLATWORMERSKA  doprowadziła tę zrujnowaną ruinę do ruiny kompletnej.

I teraz nasz kraj wygląda tak :

Ta ruina dotarła wszędzie! Nawet do Warty na zalewem Warty czyli Jeziorska! Jest już wszędzie! Nie wierzycie? To chodźcie ze mną do Głogowa! Sami się przekonacie.

W Głogowie to dopiero wygląda, tak :

Mało tego ? Mało ? To jeszcze jeden przykład. Nie tylko ruiny materialnej, ale także moralnej! Tam ruiny! Tam moralnej! To już jest degrengolada! Zobaczcie sami!

No jaki kolor ma ten most! No jaki ja się pytam! Skandaliczny! Tylko tyle mogę powiedzieć.

Sodomia i gomoria !

Po co komu te mariny, te parasole, te mosty i ta woda ! Chyba żeby koty topić i uniemożliwić nasz marsz zwycięski!

Ale nie! I to zdecydowane nasze NIE!  Już nadchodzą, a raczej nadpływają posiłki całego świata!

Proszę ! Ze Szwajcarii! Doceńmy to! Ze Szwajcarii wodą! To dopiero determinacja, by przez góry, lodowce, szwajcarskie owce, unijne granice, wiosną i nie rzeką Prosną dopłynąć do Polski by nas wspierać. By pomóc nam odbudować kraj z ruiny zrujnowanej i to jeszcze frankami szwajcarskimi! My wiemy, że to nie tylko gest, że to nie tylko dobra wola niesienia nasienia kiełkującego odbudowy, ale także pokuta i prośba o wybaczenie. My wiemy, że oni wiedzą, że my wiemy, że razem z TUSKIEM!  i PO , a nawet przed, siły, doprowadziły do umocnienia złotego, osłabienia franka i Franka, by naród wziął kredyty w franku, a jak już wziął to osłabiono złotego i wzmocniono franka i Franka – mu już wiemy którego ! – by zarobić na niewinnej słowiańskiej rasie panów jak takie krwiopijce! I teraz oni, skruszeni jak szynka, przypływają tutaj, do naszego polskiego Głogowa – którego broniliśmy strzelając z łuków do naszych dzieci, przybitych niemieckimi gwoźdźmi do niemieckich tarcz obronnych by pomóc nam w odbudowie ruiny.

Wilhelm Tell, krowa Milka,  Patek Philippe, Swiss Bank, Swiss Air, Swiss Swiss, przybywajcie i we frankach nam dawajcie !

I tyle !

I mamy jeszcze NATO !

To nara tej !

🙂

Kochajmy się !!!

Koniecznie !

🙂

Jutro należy do mnie !!!

Każdy człowiek przeżywa w życiu przynajmniej jeden wstrząs. Na przykład wstrząs elektryczny – gdy kopnie go prąd. Wstrząs moralny – gdy dostanie słusznego kopa od zazdrosnego męża, lub rogi od żony. Są gorsze wstrząsy. Na przykład, gdy usłyszymy – musi pan całkowicie odstawić alkohol. Osobną grupą wstrząsów są wstrząsy polityczne, których doświadcza wielu z nas i zostawmy nas, gdyż my wiemy co nami trzęście z wściekłości. Zastanówmy się kogo takie wstrząsy nie telepią. Właściwie nie ma co się zastanawiać. Przecież to proste. Nie trzęsie tych co potrząsają.

Jestem genialny !

🙂

Siostry i bracia ! Peace , Love, V, roztaczajmy i kochajmy.

🙂

Pewien młodzian z partii „Kukiz 15”, o wyglądzie cherubinka czyli chłopczyka aniołka, ślicznego takiego, milusia siusia naszego, mami synusia, a wyglądającego tak :

wypowiedział się –  nie wiem dokładnie kiedy – o nazwach pociągów, składając interpelację poselską.

Adam Andruszkiewicz, poseł ów, przewodniczący Młodzieży Wszechpolskiej, mając z nazwami pociągów problem :

– Chce się bowiem dowiedzieć się od resortu infrastruktury, dlaczego pociągi nazwane są na cześć takich postaci polskiej literatury, jak Witold Gombrowicz czy Władysław Broniewski, a także dlaczego nazwy składów promują komunizm czy pogańskie i mityczne bóstwa.

– Uważa, że miana te powinny być elementem polityki historycznej i kształtowania w pamięci pasażerów i kolejarzy tożsamości narodowej

– Atakuje też nazwanie jednego z pociągów na cześć Witolda Gombrowicza. Czy to postać którą należy promować? – pyta w interpelacji Andruszkiewicz. Chce też wiedzieć, czy skład „Osterwa” nazwano na cześć słowackiego szczytu w Tatrach, czy może na cześć Juliusza Osterwy – wolnomularza.

– Lidera Młodzieży Wszechpolskiej oburzają też nowe nazwy okultystyczne, promujące pogańskie i mityczne bóstwa, czyli Sedina, Świętopełk, Czcibór, Dionizos, Światowid. Poseł krytykuje też przyznanie pociągom łacińskich i mitologicznych nazw. Jego zdaniem, łamie to ustawę o języku polskim. To między innymi następujące nazwy pociągów, będące nazwami obcojęzycznymi: Viadrina, Centaurus, Orion, Antares, Luna, Jupiter, Pomerania, Polaris, Galaxis, Mars, Urania, Tetyda, Ganimedes, Wenus, Prometo, Mercurius, Calipso, Astra, Gemini – pisze w swojej interpelacji.

– Dlatego polityk pyta, kiedy zakwestionowane nazwy zostaną zmienione. Domaga się też logicznych wyjaśnień, dlaczego w ogóle zmieniono zasady nazewnictwa. Interesuje go też, czy za te niegodne nazwy odpowiada resort infrastruktury, czy przewoźnik. Żąda też od ministerstwa, by podano stanowisko oraz imię i nazwisko człowieka odpowiedzialnego za całe to zamieszenie. Proponuje też, by zmieniono zasady i o nazwach ostatecznie decydowali nie przewoźnicy a państwowi urzędnicy.

Całość tekstu, z którego zapożyczyłem cytaty znajdziecie TUTAJ.

Zgadzam się z tym posłem i z jego szefem Kukizem. Dlaczego z Kukizem? No jak ma takiego posła ?

Osobiście jestem za tym, że pociągi powinny nazywać się pociągami. To jednak za proste, dlatego się je nazywa inaczej , na przykład „Bana” lub nadaje nazwy.

Wiele razy w moim życiu najeździłem się pociągiem „LECH” z Poznania do Warszawy i nazad. Nazwa LECH jest dzisiaj nie do przyjęcia. Całkowicie i każdą literą z osobna. Co ma klub piłkarski do pociągu, co ma do pociągu piwo Lech?  Przecież to propagowanie alkoholizmu i lokalnego klubu piłkarskiego! Czy klub ów, browar ów, płacą PKP za taką reklamę? Hę? Się pytam ja? Proponuję nazwać ten pociąg pociągiem, a jak tak nie można, to ewentualnie : „Bana Pyrlandia” czy może  „Sznelzug Pyra”.

A teraz, poniżej inne moje propozycje – jakże fantazyjne i finezyjne nazwy pociągów odjeżdżających z Warszawy :

– do Krakowa – Centuś , Złotówa, Smog, Smok, Wanda co Niemca nie chciała.

– do Gdańska –  Rybak, Ryba, Słona Woda, Festiwal, Molo, Lans

– do Wrocławia – Festung, Odra, Mosty, Kargul

– do Torunia – Vater, Piernik, Vater Piernik, Termaexpress, Kasa Misiu Kasa

– do Białegostoku – White power

– do Szczecina – Wały Jagiellońskie,

– do Katowic – Pieron, Szychta, Fajrant, Wungiel

– do Łodzi – Czółenko, Krosno, Wiosło

– do Rzeszowa – Dalekobieżny

– do Zakopanego – Krupówa, Dżejłont, Ciupaska, Gips, Połamaniec

– do Berlina – Niemiec, Germanik,

– do Brukseli – Zdrada, Targowica, Mason

i tak dalej.

Jestem człowiekiem inteligentnym, wiec idę dalej i mam kolejne propozycje, które  nie dotyczą co prawda nazw pociągów, ale są dla nich przeznaczone.

I tak 🙂   :

– osobne przedziały dla genderów, gejów i lesbijek, wiary w futrach i na rowerach, opalonych, komunistów i złodziei, targowiczan, zomowców, resortowych dzieci, dziennikarzy „wyborczej” i TVN, transwestytów, obcokrajowców, swoich krajowców – ale po ukaraniu i wyroku, podróżnych z ptactwem domowym, psami, kotami; końmi ze stadnin z przed reformy ,a jeszcze dychającymi, uciekinierów z Polski i uciekinierów do Polski i wiewiórek.

– osobne przedziały dla panów i chamów.

🙂

Siostry i bracia ! Kochajmy się ! Love, Peace, V, Roztaczajmy!

🙂

Rezydentki, Rezydenci i Moi Czytelnicy. Jesteście bardzo inteligentni więc zadajecie sobie teraz pytanie : no dobrze, NC zaproponował nazwy pociągów, które odjeżdżają z Warszawy, a jak nazwać pociąg, który na przykład przywozi posłów do sejmu na obrady? No jak? Och ! Och ! Jak my ciekawi jesteśmy co też NC nam zaproponuje!

Idąc Wam na przeciw Kochani proponuję nazwać taki pociąg : „Polityk”. A co? Źle? Jeden wagon można by nawet nazwać ”POLITYK”.

Wysiadających z tego pociągu podróżnych witał by czytany przez lektora cytat jednej z wypowiedzi Naczelnika Państwa , Marszałka Piłsudskiego, brzmiący tak :

– Wam kury szczać prowadzić, a nie politykę robić!

🙂

Siostry i bracia kochajmy się ! Love, Peace, V, roztaczajmy!

🙂

I teraz ja, jak to ja, niezwykle ulotnie i finezyjnie powrócę do myśli przewodniej: wstrząsów.

Kocham kino i pamiętam wiele filmowych scen, które mną wstrząsnęły. Na czele, numerem jednym pozostaje ta :

Śliczny cherubinek i jaki głosik . Może tak zapoznamy się z tekstem ?

Kochajmy się !

🙂

Kilka dni temu miałem okazję okazję słuchać audycji radiowej w której gościem Cezarego Łasiczki był prof. Piotr Śliwiński.

Audycję tę koniecznie wysłuchajcie i Wy. KONIECZNIE !!! Jest rewelacyjna no i transmitowana z Poznania.

W jej trakcie, profesor Śliwiński opowiedział w niej o swojej Znajomej, która ogląda wszystkie wiadomości. Kiedyś na pytanie profesora : dlaczego to robi, odpowiedziała : nie mogę przeoczyć pojawienia się Hitlera.

Audycji możecie wysłuchać TUTAJ . Warto !

🙂

V, Love, Peace, 🙂 kochamy się, roztaczajmy …

🙂

Nie przejdą !!!

Wasz NC.

Aha !

Finał !

🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

Co było pierwsze: czytanie czy pisanie? A może sex ???

🙂

Czytanie książek jest dla wielu zajęciem bez sensu. Ja, gdy sobie pomyślę, co ludzie robią z sensem, to zastanawiam się czy oni kiedykolwiek czytali ze zrozumieniem.

🙂

Co było pierwsze : Kura czy jajko ?

Jest niby pewnym, że pierwsza było słowo pisane, a czytanie jest wtórne. Czy jednak aby na pewno? A jeśli kiedyś tam, w głębokich jaskiniach, ich mieszkańcy, przy nikłym ogniu mokrych gałęzi i sporym dymie wynikającym z ich wilgoci, w deszczu za wyjściem z jaskini, w trakcie zapalenia płuc, w smrodzie mięsa mamuta upolowanego trzy tygodnie wcześniej, uprawiali sex i nagle, w jego trakcie, on odczytywał myśli Jej, to co było pierwsze?

No?

Dlaczego zmienili pozycję i dzięki temu on dostrzegł jej piękno, widząc jej twarz w nikłym świetle płomieni i tym cholernym dymie i oboje przeżyli rozkosz niebywałą tak z dwadzieścia tysięcy lat temu zgodnie kaszląc ?

Bo on odczytał Jej myśl :  Może tak się odwrócę i spojrzę na Ciebie, gdy …. wiesz, ty tej z tą swoją maczugą, nikły ogień, dużo dymu i ten rytmiczny kaszel zapalenia płuc … .

A on na to : ygh bry bum dum srutu tu tu tej !

A ona – jak ja cie kocham teeeeeeeeeeeeeeeej !

I było im tak cudownie, że on z rana, gdy tylko oczy przestały mu łzawić od dymu i gdy tylko się wykaszlał, wziął złamaną kość mamuta i myśląc sobie : dobra tej, teraz sobie narysuję coś na ścianie jaskini tej i będąc jaskiniowcem pełnym szczęścia narysował scenę myśliwską w której goni go mamut.

I to był początek PiŚmiennictwa. Na razie rysunkowy i poczęty seksem, w dymie, nikłym płomieniu, zapaleniu płuc, ale zawsze !

🙂

Idźcie kaszleć w pokoju. Tylko to wam pozostaje. Przecież nie rozpalicie w pokoju ogniska, nie dacie dymu i nie będziecie ryć kośćmi mamuta po ścianach, że o seksie nie wspomnę. A róbcie z nim co chcecie ! Tylko coś róbcie. Jeden taki nic z nim nie robił i teraz można z nim fioła dostać.

🙂

Wasz NC

 

 

Przekażmy sobie uśmiech pokoju, czyli roztaczajmy.

🙂

Roztaczając wczoraj urok i otrzymując w zamian liczne uśmiechy, wpadłem na pewien pomysł.

Jeśli spojrzymy w oczy przechodniów na ulicy, współpasażerów w tak zwanych środkach komunikacji, czy wreszcie w oczy tych, którzy zamknięci w swoich pojazdach, stoją na światłach obok nas, także zamkniętych w swoich pojazdach, przekonamy się szybko, że jesteśmy narodem ponuraków. A jeśli spojrzymy w oczy Przystojnego Antonio czy Małego Pikusia, to przekonamy się, że jesteśmy nawet narodem strasznych ponuraków. Mało tego! Spoglądając w  oczy ich zwolenników dostrzegamy też straszną, ale pustkę.

To trzeba zmienić.

Po co mamy słuchać jakiegoś faceta ubranego na czarno, który obraża nas co niedzielę ( samemu będąc …..wiadomo …. ) a potem nakazującego nam przekazać sobie znak pokoju. Przecież to obłuda na maksa.

Mój pomysł jest lepszy.

Oto on:

Roztaczajmy aurę miłości i uśmiechajmy się nieustannie. Wszyscy do wszystkich. Jak leci, jak się da, jak się nie da, to do lustra.

Niech nasze aury miłości połączą się, a nasze uśmiechy siedem dni i siedem nocy w tygodniu, a nie tylko w niedzielę, będą symbolem pokoju. Jak kiedyś hipisowskie V. Pokój Siostro , pokój bracie.

Takie uśmiechanie ma wiele zalet. Przykład ? Proszę bardzo!

Ona biegnie i on biegnie. On się uśmiecha do Onej, Ona odwzajemnia uśmiech Onemu. I teraz On staje i udaje, że but mu się rozwiązał, a Ona jakoś tak wolniej zaczyna biec.

On myśli sobie – o kurcze tej, uśmiechnęła się do mnie! Ale fajna jest i biega i ma fajną pupę i w ogóle tej i te włosy  i ten uśmiech, o kurcze tej ! Może tak do niej zagadam. Dogonię i zagadam tej!

Ona w tym samym czasie myśli sobie – kurcze zwolnię, ale on fajny. Ma fajny tyłeczek tej! Mniam, mniam , ale ciacho!  Jeszcze bardziej zwolnię , może mnie dogoni jak tylko idiota zawiąże sobie ten but. Ile może go wiązać. Debil. Ale przystojny to on jest  i te włosy i oczy i tej ja nie mogę !

On myśli sobie nadal – dobra gonię ją.

Ona widząc jak jest goniona przyspiesza.

On przyspiesza bardziej.

Ona jeszcze bardziej przyspiesza i myśli sobie, o kurcze tej, przyspieszę jeszcze bardziej. Niech nie myśli sobie, ze jestem wolna i nie potrafię przyspieszyć i że jestem łatwa. Do dogonienia też tej !

On goniąc myśli : ale przyspiesza  ja pierdziu! Muszę przyspieszyć bo jej nie dogonię.

Ona widząc, że on ja dogania myśli – no dobra , zwolnię niech mnie dogoni tej.

On ją dogania, zatrzymuje gestem dłoni, bo jest tak zziajany, że nie może złapać tchu.

Ona też się zatrzymuje i gestem dłoni pokazuje, że ok tej, się zatrzyma. Też nie może złapać tchu. Naprzyspieszała się od cholery.

On i Ona razem stoją, sapią, łapią oddechy.

Po jakimś czasie on mówi – no tego tej, wiesz nie, no wiesz tej, bo ja biegam tej i wiesz nie ?

Ona – ja tej! Ja też biegam tej.  Wiesz ? I co tego tej?

On – no bo wiesz tej, tego nie.

Ona – no tej. Tego nie.

On – no wiesz, nie zawsze biegam , ha , ha , ha – się zaśmiał.

Ona – o ! Ha, ha, ha , się zaśmiała.

Ogarnęła ich aura.

Aura miłości.

Po jakimś czasie biegną oboje razem. Biegną i pchają wózek, w którym leżą bliźniaki. Nie ! Co ja wypisuję ! Trojaczki ! I te małe brzdące mówią do siebie tak : tej no, tego, wiesz tej, no kulka wodna, tej , no tego , ja ! O ! Tej ! …. o kulce tej ! Zalas bedzie to misce tej gdzie psypiesom tej ! I jus przyspiesajom tej! Hi, hi, hi .

*

Uśmiechajmy się nieustannie do siebie. Do wszystkich siebie, I Wszędzie. Naprawdę warto. Polska będzie lepsza. To gwarantuję.

Jedyne czego nie mogę zagwarantować to trojaczki. Sami se załatwcie tej !

*

Wasz uśmiechnięty NC

🙂

 

 

 

Dzisiaj roztaczałem urok i zbierałem uśmiechy.

Miałem dzisiaj prawie trzygodzinną przerwę w pracy, którą wykorzystałem na odwiezienie psów do fryzjera, spotkanie z RB. i odebranie psów od fryzjera. Z RB. Spotkałem się na Starym Mieście. Tuż przy kościele, w którym niegdyś zamykano mnie na ponad godzinę bym mógł w skupieniu wysłuchać nauk przedmałżeńskich. Zamykanie drzwi kościelnych od wewnątrz pomagało w skupieniu niesamowicie. Niektórzy uczestnicy takich nauk, do dzisiaj, gdy nie zamkną drzwi nie potrafią się skupić. Może to i lepiej ?

Pogratulowałem RB. adresu i powiedziałem, że fajnie ma. W wielu europejskich miastach takie staromiejskie ulice i uliczki to miejsca tętniące życiem całe noce. RB. podziękował i powiedział, że tutaj też tętni, ale bardziej tętni jemu tętno, gdy w sezonie, czyli już niedługo i latem, całą noc wysłuchuje „kurwienie” pod oknem, gdyż uczestnicy tętniącego nocą życia porozumiewają się głównie za pomocą tego słowa i dwóch innych : ch …. i pi … . RB. Powiedziałem mu, że jest to jakieś urozmaicenie, gdyż zamiast baranków może liczyć przed zaśnięciem kurwy. No niby tak – odpowiedział RB. ale zaraz dodał – a co ma liczyć moja dwunastoletnia córka. W tej sytuacji to nie bardzo na co ma ona liczyć – odparłem.

Przy odrobinie dobrej woli RB. mógłby widzieć z okna Wartę. No może jeszcze musiałby zburzyć jakąś rozpadającą się kamienicę.

Kiedyś, zanim ten idiota, który kazał zasypać Wartę na Chwaliszewie dopiął swego, z okna mieszkania RB. był mniej więcej taki widok .

Dzisiaj takiego widoku nie ma. Są za to dwa klepiska, na których parkują samochody. Oczywiście odpłatnie. Warty też nie ma. Debile.

Po wymienieniu jakże błyskotliwych uwag, poszliśmy pod pewien staromiejski adres, gdzie wśród olbrzymiej ilości książek, starego pieca kaflowego cudownej urody i kilku stosownych mebli, poznałem śliczną Jannete. Ma prawdziwie francuską urodę choć jest Polką i ma „to coś”. Oczywiście mogła by być moją córką, ale co mi tam! Roztoczyłem urok i dostałem cudny uśmiech. No może nawet kilka. Potem musiała gdzieś iść. Gdy była w drzwiach powiedziałem w myślach : odwróć się piękna Jannete, a ona się odwróciła i raz jeszcze obdarowała mnie  uśmiechem.

To było fajne.

Zaprosiłem RB. na kawę espresso. Wyczytałem gdzieś, że faceci powinni pić jedno espresso dziennie. No to poszliśmy do D Luigi. Moja ulubiona włoska knajpka. Młoda kelnerka o dziewczęcej urodzie, także została przeze mnie poddana roztaczaniu uroku w wyniku czego nazbieraliśmy się z RB. uśmiechów co nie miara i było nam z nimi bardzo dobrze. Kawę piliśmy przy stoliku wystawionym na chodnik przed knajpką. Wzięło mi się na wspomnienia, więc najpierw opowiedziałem RB. o tym , że zanim napiłem się espresso to się o nim naczytałem, gdyż za komuny espresso nie było. Pierwszą taką kawę wypiłem w Wenecji, po obiedzie i byłem wkurzony na kelnera, ze podał mi taką małą kawę, a przecież zgodziłem się gdy mi zaproponował kawę z ekspresu. Uśmialiśmy na to wspomnienie. Dorzuciłem też opowieść mojej znajomej, która będąc w Rzymie też zamówiła sobie jakąś kawę, po czym widząc na stole pojemnik z białymi wiórkami dorzuciła sobie ich łyżeczkę do kawy. Zauważyła, że ten ruch zaciekawił wielu Włochów. Po chwili potrzebnej na pierwszy łyk poznała przyczynę ich zaciekawienia. Nasypała sobie do kawy parmezanu … .

RB. w rewanżu opowiedział, że pewnego razu w Karpaczu, wziął wielki łyk herbaty „po góralsku”. Pomijam sam fakt, że w Karpaczu są jacyś górale – mówił RB. – ale ta herbata nie była z wódką, rumem czy czym tam. Ona była ze spirytusem! Powietrze łapałem przez zaciśnięte zęby przez pół godziny i pamiętaj, że było to rozrzedzone górskie powietrze, a więc było mi dwa razy trudniej niż u mnie nad Wartą!

Aby nie czuł się samotny w tym cierpieniu, ja z kolei opowiedziałem, jak pewnego razu, na Mazurach, we trzech, zaraz po śniadaniu postanowiliśmy napić się wodzianki, gdyż padał deszcz i mogliśmy „dostać grypy”. Tak dla profilaktyki. Wypiliśmy po kilka kubków tej wodzianki ( na ciepło: wódka, woda, cukier, cytryna w odpowiednich proporcjach).  Bardzo skuteczne zapobieganie – zakończyłem. O! – rzucił RB. Tak – dorzuciłem – obudziliśmy się na kolację.

Po odebraniu czarującego uśmiechu przy okazji zapłaty za kawę, RB. zaprowadził mnie do księgarni Arsenał, gdzie zobaczyłem wiele książek i bardzo miłą Panią sprzedającą. Porozmawialiśmy sobie o „Arystokratce” i było nam miło. Mogłem roztaczać urok na całego. Tak też zrobiłem i dostałem całą księgarnię uśmiechów. Przy okazji uległem sugestii Pani i zakupiłem książkę Ota Pavela pod tytułem ” Jak tata przemierzał Afrykę”. Ponoć rewelacja !

No zobaczymy.

I to by było na tyle.

Jakby mnie pisiory nie wkurzały to tak ładnie piałbym co wieczór.

🙂

Miłego wieczoru !

🙂

Weź tej !

Kocham wszystkich ludzi. Tak już mam. Nienawidzę nienawidzić. To znaczy czasami nienawidzę, ale jak dam sobie luz tej, to jednak mogę znowu kochać.

I kocham.

Dlatego teraz, z miłości do bliźniego mego, po to, bym mógł Go znowu pokochać, temu tam, tak zwanemu tej, tak zwanej, tej tam tej z wachlarzem i im wszystkim, dedykuję te oto słowa :

I pamiętajcie !

Nie ma takiej siły bym przestał być sobą !!!

Nigdy !!!

Taki już jestem !

No co ?

Tak już mam 🙂