Raz jeszcze …

Ostatnie dni wakacji. Wykąpałem się i teraz siedzę na trawie, na brzegu i patrzę na jezioro. Nie lubię takich momentów podobnie jak pożegnań. Uzmysławiają mi, że coś się kończy,a przecież ja chcę by trwało, trwało i trwało … . Wiem, że to niemożliwe, ale ja chcę !

Jak dziecko. Wiem.

Jestem pazerny na każdą sekundę tego lata, na każdą jego chwilę. Tak bardzo, że aż czuję to fizycznie.

W niedzielę ratownicy zwiną liny z bojkami i same boje. Opustoszeje plaża. Zrobi się pusto i cicho. Za tydzień zjawię się tutaj jadąc na rowerze wokół jeziora. Pewnie też się wykąpię. Na złość czasowi.

I znów zapatrzę się w horyzont i zrobi mi się cholernie żal.

*

Cóż.

*

Przekażmy sobie uśmiech

🙂

Włoska Rozpusta – Powrót, czyli Cieplice, Quirino i Jelenia Góra raz jeszcze.

Panowie w zaprasowanych krótkich spodenkach, sandały, skarpety, koszule z krótkim rękawem i na to kamizelka wielofunkcyjna, lub luźne szorty wielobarwne, klapki, białe skarpety i T-schirt zgrabnie okrywający na obcisło brzuszek. Panie znacznie lepiej, z klasą  oczy nieco rozbiegane . Wszyscy taksują się wzrokiem.

” U Edwarda” niesie się śpiew i ten refren : biełyje rozy , biełye rozy … .

W innym miejscu także muzyka na żywo i słowa ” nigdy deszcze nie pada w Kalifornii, banany lecą z nieba, potokami płynie złoto … ”

Ciepło jak wtedy. Lekko parno , jest godzina 18.00

Cieplice. Nie liczę ile minęło lat od tej pamiętnej wizyty w Quirino. Pięć, sześć, jakie to ma znaczenie. Nawet gdyby minął jeden rok, przerwa byłaby zbyt długa.

Tym razem nie zamieszkałem w Cieplicach. W hotelu „Pod Różami” nie odbierano mojego telefonu. Próbowałem tyle razy … mam tam, swój ulubiony pokój, z którego okien mogłem sobie patrzeć na deptak i kładące się do snu Cieplice. Do Quirino z hotelu „Pod Różami” jest kilka kroków, a gdy zbliża się noc, echo kroków spóźnionych przechodniów i ich przyciszonych głosów odbija się o bruk deptaku i ściany pałacu i okolicznych domów … .

Skoro nie odbierano telefonów, znalazłem sobie inne miejsce na nocleg. W Jeleniej Górze. Pałac Paulinum . Miejsce magiczne, urzekające , które uwiodło mnie natychmiast. Wszystkim!

Pani zarządzająca hotelem okazała się być osobą bardziej fascynującą od miejsca, którym zarządza. Dzięki jej uprzejmości i otwartości na ludzi, w kilka chwil bylem w Kanadzie, Ameryce Południowej i Sali Gdańskiej. Szybko znaleźliśmy wspólny język – stare domy, pałace, tajemnice.

 

Obiecałem, że wrócę.

Otoczenie hotelu nieco dzikie , ale …dodające uroku zwłaszcza po zapadnięciu zmroku.

Powracając  …

Z tego właśnie miejsca dotarłem do Cieplic. Spacer po parku zdrojowym, spotkanie z pewną Damą , a po nim Quirino… .

Jak wówczas! Znów jestem jedynym gościem, jest gospodarz, tym razem w towarzystwie małżonki. Przemiła para. Już w trakcie rozmowy, nim zacznę jeść stwierdzam w duchu, że w naszym kraju powinno być więcej małżeństw włosko-polskich. Gwarantowałoby to więcej piękna i doskonałej kuchni w naszym kraju. A wiadomo, że w obliczu piękna, gdy człowiek się jeszcze rozsmakuje i zadowoli kulinarnie, podobnie jak przy muzyce, obyczaje ulegają łagodzeniu.

Jak się okazuje Gospodarze znają mój wpis. Jestem z tego powodu dumny. Mimo, że Ta piękniejsza część włosko-polskiego duetu namawia mnie na porcję ośmiorniczek, ja postanawiam dogonić tęsknotę i zamawiam raz jeszcze, po latach: caprese i  spaghetti olio aglio, co spotyka się ze zrozumieniem Gospodarzy. Po niedługim czasie dziesięcioletnie balsamico leżakowane w dębowych beczkach uwodzi mnie smakiem. Zamykam oczy i mówię sam do siebie- warto było wrócić. Spaghetti dopełnia wrażeń. Jestem najzwyczajniej szczęśliwy.

Lata niepowodzeń, zmartwień, pełnych ludzkiej zawiści i zła, wydają się mijać.

Ten zły dla mnie czas zamyka klamra Quirino. To dobry znak. Jestem pewien, ze teraz moje życie będzie pełne dobrych smaków i wiecie co? Mam na to cholerny apatyt.

Podobnie jak na powrót do Quirino. Obiecałem to sobie i moim Gospodarzom w chwili, gdy zrobiliśmy sobie zdjęcie. Mam zamiar pojawić się tam … może w październiku ?

Zobaczymy.

Do hotelu wracam szczęśliwy, a jego Biała Dama zaprasza mnie na spacer do Sali Gdańskiej. Idę za nią bez obaw … .

Wy natomiast bez obawa jedźcie do Quirino coś zjeść. Warto !

*

Przekażmy sobie uśmiech 🙂

 

 

 

O tym co będzie. Gdy będzie.

Nadrabiam – Stracony czas.

Gonię – Tęsknoty.

Czasami się udaje.

O tym co się udało napiszę w weekend. Chyba 🙂

O czym będzie ?

Cóż ….

Byłem w Cieplicach, a gdy piszę te słowa jestem w Łomży …

więc ?

To chyba nie będzie niespodzianka.

*

Przekażmy sobie uśmiech !

🙂