Jeszcze troszeczkę, jeszcze ciut, ciut … .

I jak zawsze, gdy już wydawało się, że koniec problemów blisko, że już wreszcie będzie dobrze, gdy zacząłem snuć nieśmiałe plany … wszystko stanęło w pół kroku i nic.

Chcesz rozśmieszyć Pana Boga? – miej plany!

Obyś żył w ciekawych czasach!

Ile jeszcze podobnych sentencji przytoczyć by spróbować opisać co czuję?

Jestem już potwornie zmęczony. Jestem już na granicy wytrzymałości.

Dobrze, że chociaż mogę napisać: jestem.

Jeśli co dnia nie przewalę kilku ton na siłowni, nie przejadę dziesiątek kilometrów na rowerze lub ich nie wychodzę to się skończę. Już tylko endorfiny trzymają mnie w pionie. Bez nich padnę.

Oczywiście, że się nie poddaję. Ja nie poddam się nigdy. Prędzej padnę z braku sił.

A tych jakby już mało.

Jeszcze troszeczkę, jeszcze ciut, ciut … .

 

Reklamy

3 myśli na temat “Jeszcze troszeczkę, jeszcze ciut, ciut … .

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s